Leszek Wójtowicz
Wołyniacy z rodzinami z różnych zakątków Polski, parlamentarzyści, przedstawiciele stowarzyszeń kombatanckich, służb mundurowych i władz samorządowych, jak również mieszkańcy Zamościa i okolic wzięli udział w uroczystościach z okazji 74. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na polskich obywatelach Wołynia.

Obchody rozpoczęły się w niedzielę (11 czerwca) od złożenia kwiatów w Krypcie Wołyńskiej na Rotundzie Zamojskiej. W samo południe w kościele garnizonowym pw. św. Jana Bożego przy ul. Wojska Polskiego odprawione zostało nabożeństwo w intencji Polaków pomordowanych na Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej zbrojne ramię, czyli Ukraińską Powstańczą Armię (UPA).
Nie chować głowy w piasek

Kazanie wygłosił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Krakowski duchowny przypomniał na początku postacie św. Jadwigi Królowej, św. Andrzeja Boboli, jezuity i męczennika, który w połowie XVII w. został zamordowany w okrutny sposób przez Kozaków, jak również Grzegorza Chomyszyna, greckokatolickiego biskupa stanisławowskiego, który podczas II wojny światowej nawoływał do pojednania ukraińsko-polskiego. Nawiązał też do współczesnej sytuacji na Ukrainie, przypominając o niedawnym wstrzymaniu wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci. Mówił też o uchwalonej przez kijowskich radnych zmianie nazwy jednej z ulic na Prospekt Romana Szuchewycza, który to patron – przypomnijmy – był głównodowodzącym UPA i co za tym idzie jest współodpowiedzialny za wymordowanie ponad 120 tys. Polaków we wschodnich rejonach II RP (przypomnijmy, że przed rokiem radni miejscy Kijowa przemianowali Prospekt Moskiewski na Prospekt Stepana Bandery). – Trzeba przestrzegać młode pokolenia, że nie da się budować Europy czy świata na nienawiści, ale i na metodzie strusia, polegającej na chowaniu głowy w piasek – powiedział ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. – Dla dobra stosunków polsko-ukraińskich powinniśmy powiedzieć, że nie godzimy się na gloryfikowanie zbrodniarzy. Jeśli młodzi ludzie na Ukrainie będą mieli wbijane do głowy, że ich bohaterami mogą być mordercy Polaków, Żydów i Ormian, to wyrośnie pokolenie z przyzwoleniem na zbrodnię.

Duchowny pochwalił stowarzyszenia kresowe, które „nie boją się poprawności politycznej”.
Pamiętajmy o Wołyniu!

Przypomnijmy, że w niedzielę został zniesiony obowiązek posiadania wiz przez obywateli Ukrainy podróżujących po Unii Europejskiej. Janina Kalinowska, przewodnicząca zamojskiego Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu, które było głównym organizatorem uroczystości, przestrzegała przed relatywizowaniem prawdy historycznej. – Jak tak dalej pójdzie, to za 15-20 lat Ukraińcy będą głosić, że to Polacy ich mordowali, a nie odwrotnie, a AK robiła to samo co UPA – nawiązała do ostatnich, przytaczanych wcześniej wydarzeń na Ukrainie Janina Kalinowska.

Po mszy świętej z krótkim recitalem wystąpił Zespół Wokalny Funkcjonariuszy Zakładu Karnego w Zamościu, a następnie uczestnicy spotkali się na małym poczęstunku.