Szanowni Państwo!

W załączeniu przesyłam list w obronie honoru i dobrego imienia cc Leonarda Zub-Zdanowicza, który w ostatnim czasie stał się obiektem bezpodstawnych ataków ze strony Macieja Sobieraja oraz dr hab. Rafała Wnuka. W/w oskarżają go o dezercje oraz współprace z hitlerowskimi Niemcami. List nie długo ukaże się w przestrzeni publicznej.
Proszę o zgłoszenia osób które zdecydują się podpisać pod jego treścią – im więcej ludzi tym lepiej.

Zgłaszając akces należy podać imię i nazwisko zaś w przypadku pracowników akademickich również stopień naukowy i afiliację. Apelujemy o podpis do ludzi dobrej woli: historyków, naukowców innych dyscyplin, publicystów, dziennikarzy, działaczy społecznych (prośba o podanie instytucji/stowarzyszenia/ fundacji, którą Państwo reprezentujecie

Wszystkich chętnych do podpisania listu i wsparcia protestu proszę o e-mail zwrotny zznsz_lublin@wp.pl

Zwracam się także z prośbą o poinformowaniu o zbieraniu podpisów w obronie Leonarda Zub-Zdanowicza w kręgu swoich znajomych

Sprawa jest pilna – podpisy i deklaracje musimy mieć do2 kwietnia.

Z poważaniem
dr Rafał Dobrowolski ZŻ NSZ

 

 

W OBRONIE PRAWDY HISTORYCZNEJ
mjr Wojska Polskiego, ppłk Narodowych Sił Zbrojnych
cc. Leonarda Zub-Zdanowicza

 

 

Od momentu, kiedy to powołany przez Prezydenta Miasta Lublin Zespół do spraw Nazewnictwa Ulic i Placów Publicznych w Mieście Lublin, w dniu 21 lutego opiniował wniosek przedłożony m.in. przez Okręg Lubelski Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych (oraz: Fundację im. Kazimierza Wielkiego, Stowarzyszenie im. Kazimierza Wielkiego, Grupę Rekonstrukcji Historycznej im. I Pułku Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej Narodowych Sił Zbrojnych, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Lublinie, Akademicki Klub Myśli Społeczno-Politycznej „Vade Mecum”, Korporację „Concordia”, Fundację Amor Patriae) by zmienić dotychczasową nazwę ulicy Lucyny Herc (Hertz) na ulicę Leonarda Zub-Zdanowicza, rozpoczęła się kampania kłamstw, niedomówień i przekłamań na temat historii życia tego cichociemnego, oficera AK i NSZ. Wniosek został odrzucony a jeden z członków Komisji określił Leonarda Zub-Zdanowicza mianem dezertera a Narodowe Siły Zbrojne uznał na formacje nielegalną oraz partyjniacką.

 
23 marca br. w przestrzeni publicznej pojawił się list, którego autorami byli: dr hab. Rafał Wnuk prof. KUL, dr hab. Dariusz Libionka prof. PAN, dr hab. Mirosław Filipowicz prof. KUL, dr hab. Bożena Iwaszkiewicz-Wronikowska prof. KUL, dr hab. Mariusz Mazur prof. UMCS, prof. dr hab. Grzegorz Motyka oraz Wojciech Samoliński. Pod jego treścią podpisało się wielu pracowników naukowych, duchownych oraz działaczy opozycji demokratycznej. Niestety, w liście skierowanym do opinii publicznej, którego intencją była obrona Macieja Sobieraja, rzekomo represjonowanego przez IPN, zawarte było szereg kłamstw na temat Leonarda Zub-Zdanowicza. Ponieważ podpisali go także historycy, uznajemy za stosowne sprostowanie ewidentnych przeinaczeń. Nie ma to nic wspólnego z wolnością badań naukowych ani interpretacją dostępnych dokumentów źródłowych. Prezentowane przez nich informacje wynikają jedynie z ideologicznych uprzedzeń a nie prawdy historycznej.

 
Nie będziemy przedstawiać biografii Leonarda Zub Zdanowicza bowiem ta jest świetnie opisana przez amerykańskiego historyka polskiego pochodzenia prof. Marka Jana Chodakiewicza w książce „Narodowe Siły Zbrojne „Ząb” przeciw dwu wrogom”. Niestety pomimo wielu innych publikacji dot. „Zęba”, wśród licznych autorów nigdzie nie odnaleźliśmy żadnego z sygnatariuszy listu. Być może właśnie nieznajomość losów Leonarda Zub Zdanowicza a także dziejów Narodowych Sił Zbrojnych sprawiła, że musimy dokonać kilku sprostowań.

 
Nie jest prawdą jakoby Leonard Zub Zdanowicz dokonał dezercji. Dezercja to uchylenie się od służby wojskowej i walki, np. ucieczka z wojska. Leonard Zub-Zdanowicz nie uchylał się od służby wojskowej ani tym bardziej nie uciekał z wojska. Przypomnimy, że przez kilka miesięcy po zrzucie pozostawał poza przydziałem wojskowym. To struktury AK przekazały kontuzjowanego „Zęba” placówkom NSZ z prośbą o przechowanie do czasu wyleczenia. Czy mogłyby to zrobić, gdyby faktycznie, jak twierdzą sygnatariusze listu, NSZ pozostawał wrogi wobec Polskiego Państwa Podziemnego? Po przejściu do NSZ, „Ząb” utrzymywał kontakty i przeprowadzał wspólne akcje z oddziałami AK – kpt. Tadeusza Wingerta „Warty”, kpt. Tadeusza Stumberk-Rychtera „Żegoty”, kpt. Jana Piwnika „Ponurego”, por. Stanisława Łokuciewskiego ps. „Małego”, por. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Należy podkreślić, że sprawa Leonarda Zub Zdanowicza nigdy nie trafiła do Wojskowego Sądu Specjalnego przy Komendzie Głównej AK, który był właściwy do jej rozpoznania. Słowo „dezerter” występuje tylko raz – w sprawozdaniu Kedywu Komendy Okręgu Lublin AK z 10 stycznia 1944r. Nigdy jednak nie podjęto jakichkolwiek działań w celu powstrzymania działalności „Zęba”, czy też jego zaangażowania na rzecz NSZ, ze strony Dowództwa AK w przeciwieństwie do innych przypadków dezercji cichociemnych (np. ppor. Franciszek Żak „Mamka”, zob. B. Szyprowski, Cichociemny „Mamka” przed WSS KG AK, Przegląd Historyczno-Wojskowy 2013 nr 3, s. 202 i dalej).

 
Należy pamiętać, co zostało przez inicjatorów listu przemilczane, że po zakończeniu działań zbrojnych przez żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ Zub-Zdanowicz odmeldował się z Brygady i przystąpił do II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa. Z zarzutu dezercji w 1945 r. uwolnił go Sąd Honorowy przy II Korpusie Polskim. Następnie w 1949 r., po przeprowadzonym śledztwie przy Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia Leonard Zub-Zdanowicz, został całkowicie uwolniony z tego zarzutu. Ponadto pozytywnie zweryfikowano jego stopień wojskowy rotmistrza. 21 sierpnia 1957 r. gen. Anders mianował Zub-Zdanowicza majorem w Korpusie Oficerów Kawalerii WP. Trudno sobie wyobrazić sytuację, że gen. Anders odznacza byłego dezertera.

 
Podkreślimy jeszcze raz, ponieważ przez lata komunizmu utrwalił się stereotyp, który część historyków ciągle powiela. Narodowe Siły Zbrojne nie były wrogie wobec Polskiego Państwa Podziemnego, a co więcej bardzo często współpracowały – szczególnie wywiad NSZ – ze strukturami AK, tak na odcinku antyniemieckim, jak i antykomunistycznym. Było czasami krytyczne, zwłaszcza wobec oficjalnych relacji z komunistami, ale nigdy wrogie. NSZ od samego początku uznawały Rząd Polski w Londynie. Władze NSZ a wcześniej ZJ odmawiały jedynie uznania wyłączności ZWZ/AK na reprezentowanie sił zbrojnych w konspiracji. Narodowe Siły Zbrojne w tym także Brygada Świętokrzyska zostały uznane przez najwyższe organy władzy Państwa Polskiego czego dowodem jest Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Kazimierza Sabbata z dnia 1 stycznia 1988 r. o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych, w którym czytamy „Żołnierze tej części Narodowych Sił Zbrojnych która, ze względu na stanowisko jej czynników kierowniczych, nie została scalona z Polskimi Siłami Zbrojnymi – Armią Krajową i którzy brali udział w walkach z okupantami w latach 1939-1945, spełnili swój obowiązek narodowy i żołnierski wobec Rzeczypospolitej Polskiej”. Następnie najwyższy organ władzy Rzeczypospolitej Polskiej – Sejm Rzeczypospolitej w stosownej uchwale podjętej w 70. Rocznice powołania Narodowych Sił Zbrojnych wskazał: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, czcząc ich pamięć, stwierdza, że Narodowe Siły Zbrojne dobrze zasłużyły się Ojczyźnie.” (Dz. Urz. Monitor Polski z 2012 r. poz. 890).

 
Prawdą jest, że oddział NSZ pod dowództwem „Zęba” dokonał egzekucji dwudziestu kilku członków GL im. J. Kilińskiego. Był to jeden z elementów zwalczania grup rabunkowych, które wówczas działały na Lubelszczyźnie przynosząc niepowetowane straty ludności cywilnej. Działania przeciw takim grupom praktykowały także oddziały AK i Batalionów Chłopskich. Przypominamy autorom listu, że jeszcze w lipcu 1943r. Komendant Główny AK wydał „Instrukcję dotyczącą zapewnienia Bezpieczeństwa terenowego”. Czytamy w niej: „Bezpieczeństwo i porządek nie istnieją we wszystkich obwodach zupełnie lub istnieją w stopniu nie wystarczającym, ludność miejscowa narażona jest na kradzież mienia, szykany, gwałty i niejednokrotnie na utratę życia ze strony band różnego pochodzenia. Okupant nie przeciwdziała zasadniczo temu stanowi faktycznemu. Z reguły stosuje represje na niewinnej, nękanej przez bandy ludności. Ten stan grozi w nasze interesy i plany. S[iły] Z[brojne] w Kraju muszą podjąć kroki celem podniesienia stanu bezpieczeństwa publicznego w terenie. Polecam K.[omendantom] Okr.[ęgów] i K.[omendantom] Obw.[odów] wystąpić tam, gdzie zachodzi potrzeba, przeciw elementom plądrującym bądź wywrotowo – bandyckim. Każde wystąpienie musi być zdecydowane i musi mieć za cel ukrócenie samowoli. Występować należy tylko przeciw grupom specjalnie dokuczliwym dla ludności miejscowej i dla K[omendy] S[ił] Z[brojnych] w Kraju, przede wszystkim przeciw tym, którzy mordują, gwałcą i rabują.(…)” [Armia Krajowa w dokumentach, t. VI, s. 347 – 348].
Co umknęło autorom listu, to AK początkowo przyznała się do wydarzeń spod Borowa [Komunikat Nr. 10, Biuletyn Informacyjny nr 35 (190), 02.09.1943 r.].

 

Dopiero 8 grudnia 1943 r., czyli pięć miesięcy po wydarzeniach borowskich, gen. Bór Komorowski w meldunku do Naczelnego Wodza, pisał:
„(…) Zostało ustalone, że wymordowania 26 ludzi oddziału partyzanckiego Armii Ludowej dokonali dowódcy z oddziałów NSZ, wybijając upojonych alkoholem na przyjęciu. W publicznym oświadczeniu, nie wymieniając NSZ, podałem, że AK nie ma nic wspólnego z tym mordem, który potępiłem.(…)” [AK w dokumentach, t. III, s. 215.] Można jedynie dodać, że nie wiadomo do końca ile osób zginęło pod Borowem, nie był to oddział AL tylko GL, alkohol był obecny ale wśród gwardzistów (a na co skarżyli się okoliczni mieszkańcy) i oczywiście nie było żadnego przyjęcia ale sąd polowy. Sąd, w którym uczestniczyli żołnierze miejscowej placówki AK. Natomiast „potępienie” w „Biuletynie Informacyjnym AK” miało miejsce 18 listopada 1943r. na skutek osobistej decyzji Jana Rzepeckiego, który sam o tym wspomina (Wspomnienia i przyczynki historyczne, Warszawa 1956, s. 261). Ten sam Jan Rzepecki po 1947r. przyjęty został do komunistycznego Wojska Polskiego. Podobne działania wobec grup bandyckich, często komunizujących, były podejmowane przez oddziały AK. Do czego prowadziła tolerancja wobec takich grup pokazały wydarzenia z Owczarni z maja 1944r

 
Nie jest prawdą jakoby Leonard Zub Zdanowicz („jako jeden z dowódców BŚ”) podjął współpracę z Niemcami. Niestety pomimo licznych publikacji do przestrzeni publicznej wciąż nie mogą przebić się fakty. Autorzy listu nie podali żadnych efektów tej współpracy. Ile wspólnych akcji wraz z Niemcami przeprowadzono, przeciwko komu i ilu NSZowców i Niemców zginęło podczas wspólnych operacji? Nie jest oczywiście tajemnicą, że Niemcy wiedzieli o obecności Brygady jak i próbowali ją bezskutecznie zmusić do wspólnej walki z Sowietami. Nigdy jednak do żadnej współpracy militarnej nie doszło o czym historycy zajmujący się tym tematem doskonale wiedzą. Brygada Świętokrzyska NSZ nie mając złudzeń co do Sowietów wprowadziła w życie milczący pakt nie atakowania się z Wermachtem, który potem wypowiedziała czego dowodem jest m.in. wyzwolenie niemieckiego obozu koncentracyjnego w czeskim Holiszowie, o czym milczą sygnatariusze listu

 
Nie jest także prawdą jakoby Brygada Świętokrzyska wraz z Leonardem Zub Zdanowiczem wycofywała się wraz z oddziałami Wehrmachtu. Na potwierdzenie takich słów wystarczy podać numery tych jednostek wojsk niemieckich. Nic takiego autorzy nie zrobili i zrobić nie mogą.
Ukrycie tych faktów przez grono uczonych w tym kontekście jest rzeczą niedopuszczalną i etycznie naganną. Należy uzupełnić, iż postanowieniem z 20 sierpnia 2009 r. za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej Leonard Zub-Zdanowicz został przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (Dz. Urz. Monitor Polski z 2009 r. Nr 23, poz. 216). Wniosek o nadanie odznaczenia Leonardowi Zub-Zdanowiczowi został pozytywnie zaopiniowanych przez Kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Janusza Krupskiego, działacza opozycji w okresie PRL wydawcy czasopisma oraz ruchu opozycyjnego „Spotkania. Niezależne Pismo Młodych Katolików”. Odznaczenie zostało wręczone przez Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego wiosną 2013r. Do tej pory wobec Leonarda Zub Zdanowicza panował konsensus nie tylko historyczny ale i polityczny. Z nieznanych przyczyn grupa osób próbuje na nowo otworzyć wygaszone już, okupacyjne spory.

 
Autorzy listu celowo pomijają dalszą działalność Leonarda Zub-Zdanowicza. Po przeprowadzeniu się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej do końca życia był aktywny w organizacjach polonijnych. W latach osiemdziesiątych wspierał Ruch Obrony Praw Człowieka Obywatela i „Solidarność”; organizował składki na rzecz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W tym kontekście zastanawia poparcie wymienionych manipulacji przez naukowców z tego Uniwersytetu. Czy nie zdają sobie sprawy z tego, że Leonard Zub Zdanowicz jest nie tylko absolwentem tego Uniwersytetu ale także współfundatorem Collegium Jana Pawła II, w którym niektórzy z nich prowadzą zajęcia?

 
Życiorys Leonarda Zub-Zdanowicza jest charakterystyczny dla setek innych, często bezimiennych żołnierzy walczących o wolną Polskę z dwoma okupantami. Był żołnierzem Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych w tym Narodowych Sił Zbrojnych. W obronie wolności, całości i niepodległości Rzeczypospolitej strzelał zarówno do najeźdźców i okupantów niemieckich jak i sowieckich. Należy do grona Żołnierzy którym zawdzięczamy wolną Polskę. Nie możemy się zatem zgodzić na dzielenie przelanej krwi na „gorszą” i „lepszą” a decyzji sygnatariuszy listu nie tłumaczy fakt, że nie zgadzają się z jego poglądami i wyborami.

 
por. Jan Oszust „Wrzos” – żołnierz 1 Pułku Legii Nadwiślańskiej Ziemi Lubelskiej NSZ – Prezes Koła Kraśnik ZŻ NSZ
por. Bolesław Chmielowiec „Komar” – Żołnierz Armii krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych
prof. dr hab. Jan Żaryn, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
prof. dr Marek Jan Chodakiewicz, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
dr Mariusz Bechta, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
dr Rafał Dobrowolski, historyk, Prezes Okręgu Lubelskiego ZŻ NSZ
dr hab. Krzysztof Kaczmarski, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
dr Wojciech Muszyński, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
dr Krzysztof Tochman, historyk
Sebastian Bojemski, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ
Bartosz Tomczak, historyk
Leszek Żebrowski, historyk, członek Rady Historycznej przy ZŻ NSZ