„Bomba” na UPA – cichociemny Władysław Kochański, bohater Wołynia

16 listopada 1943 roku akowski oddział partyzancki pod dowództwem cichociemnego kpt. Władysława Kochańskiego „Bomby”, przy wsparciu oddziału partyzantki sowieckiej, rozbił liczące ponad tysiąc ludzi zgrupowanie oddziałów UPA koło miejscowości Huta Stara na Wołyniu. Miesiąc później „Bomba” został pojmany przez Sowietów, wywieziony do Moskwy i skazany na dwadzieścia pięć lat ciężkich robót.

 

Kochański

Władysław Kochański w nocy z 1 na 2 września 1942 roku pod pseudonimem „Bomba” zostaje przerzucony na terytorium okupowanej Polski w ramach lotniczej operacji o kryptonimie „Chickenpox” (ospa wietrzna). Skacze wraz z czterema innymi oficerami: por. por. Bolesławem Jabłońskim „Kalią”, Franciszkiem Rybką „Kulą”, Stanisławem Winterem „Stanleyem” oraz Janem Woźniakiem „Kwaśnym”. Cichociemni lądują na południowym skraju Puszczy Kampinoskiej. Po dotarciu 3 września do Warszawy por. Kochański zostaje oddany na kilka tygodni pod opiekę tzw. „ciotki”, czyli członkini AK, która pomaga mu zaaklimatyzować się w realiach okupowanego kraju.

Następnie zostaje skierowany na II odcinek wydzielonej organizacji dywersyjnej AK o kryptonimie „Wachlarz”, która prowadzi działania dywersyjne na zapleczu frontu wschodniego. Jego zadaniem jest organizowanie ośrodka bojowego w Sarnach na Wołyniu. Dowodzi tam patrolem dywersyjnym w Didowiczach. Po rozwiązaniu „Wachlarza”, wiosną 1943 roku struktury organizacji zostają przekazane okręgom AK oraz nowo powołanemu Kierownictwu Dywersji (Kedywowi). Kochański otrzymuje przydział do okręgu wołyńskiego.

 
Wołyń stanowi niezwykle trudny obszar do organizowania struktur konspiracyjnych. Składa się na to kilka czynników. Odczuwalny jest brak polskiej elity przetrzebionej w okresie okupacji sowieckiej, która mogłaby stanowić kadrę AK. Apogeum osiągają w tym czasie zbrodnie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na polskiej ludności. Do tego doliczyć należy obecność oddziałów partyzantki sowieckiej, która okazuje się „wilkiem w owczej skórze”. Mimo wszystko dowództwo AK stara się także tutaj realizować operację „Burza” (forma powstania strefowego) wymierzoną w wojska niemieckie cofające się pod naciskiem Armii Czerwonej.

27 WDP AK
Jednak jak się wkrótce okazuje, dużo istotniejsze jest tworzenie ośrodków samoobrony, które dają szansę uchronienia ludności przed wyniszczeniem przez UPA. Kochański, który ma za zadanie rozbudować struktury akowskie w powiecie kostopolskim, zatrzymuje się w miejscowości Wyrka (skupiającej około dwóch tysięcy cywilnych Polaków). W sąsiedztwie znajduje się drugi ośrodek samoobrony Huta Stepańska (około trzy tysiące osób).
16 lipca oddziały ukraińskie niszczą kilkanaście wiosek wokół Huty Stepańskiej i Wyrki, mordując przy tym w bestialski sposób setki polskich mieszkańców, a następnie przypuszczają zmasowany atak na obie miejscowości. „Bomba” przedostaje się ze swoimi ludźmi oraz ludnością cywilną do Huty Stepańskiej i obejmuje dowództwo nad całością samoobrony. Przytłaczająca przewaga UPA wywołuję panikę wśród części mieszkańców, którzy starają się opuścić wioskę. Ukraińcy mordują około 300 z nich. Zdolności dowódcze Kochańskiego oraz determinacja pozostałych Polaków przyczyniają się jednak do uratowania kilku tysięcy cywilów.

„Bomba” aktywnie bierze udział w walce na pierwszej linii, aż do momentu gdy odnosi poważną ranę. 18 lipca, ze względu na widoczną przewagę nieprzyjaciela oraz ciężki stan dowódcy, zapada decyzja o przebijaniu się przez pierścień okrążenia. Kolumna furmanek oraz pieszych ciągnie się na przestrzeni kilku kilometrów. Mimo ataków ze strony Ukraińców oddala się o kilkadziesiąt kilometrów od Huty. Część ludności zostaje załadowana do pociągów na linii Kowel – Sarny i wyjeżdża na roboty do Rzeszy. Reszta zostaje rozdzielona po innych ośrodkach samoobrony.

Kochański, mimo odniesionych ran, nie zaprzestaje rozbudowywania oddziału, który osiąga wkrótce stan blisko 700 ludzi. W pobliżu Huty Starej, gdzie tworzy nowy obóz, powstaje istna republika partyzancka z własnym zapleczem sanitarnym, aprowizacją, a nawet pracowniami szewskimi i krawieckimi. Oczywiście podstawą przetrwania dla partyzantów, jak i ludności cywilnej w tym ośrodku samoobrony jest dokładne zabezpieczenie terenu poprzez budowę systemu ochronno-alarmowego z rowami strzeleckimi, bunkrami oraz zwiadem.

 

 

Cichociemny współpracuje w tym czasie z oddziałami partyzantki sowieckiej, z którymi przeprowadza akcje zbrojne przeciwko Niemcom oraz UPA. Do przełomowego wydarzenia dochodzi jesienią 1943 roku. 16 listopada wokół Huty Starej zaczynają się gromadzić oddziały ukraińskie w sile ponad tysiąca osób. W tym dniu oddział „Bomby” przebywa poza ośrodkiem, biorąc udział w akcji na oddziały niemieckie.
Samoobrona mimo zdecydowanej przewagi nieprzyjaciela niemal przez cały dzień odpiera kolejne ataki. Układ sił wyrównuje się po powrocie oddziału Kochańskiego oraz dzięki wsparciu grupy partyzantów sowieckich. Sotnie UPA zostają pokonane i zmuszone do wycofania (polecamy również wspomnienia biskupa Jana Bagińskiego, świadka akcji przeprowadzonej przez kpt. Kochańskiego). Ich straty wynoszą ponad 100 zabitych i rannych, przy kilkunastu osobach poległych ze strony obrońców. Warto podkreślić honorową postawę Kochańskiego wobec kilkunastu rannych jeńców, których nakazuje opatrzyć i odtransportować do wioski sprzyjającej Ukraińcom.

Sowiecki podstęp

Potyczka ta stanowi jedno z największych zwycięstw polskich w walce z UPA na Wołyniu. Jednak jak się wkrótce okazuje, współpraca z Sowietami kończy się dla kpt. „Bomby” podobnie jak dla wielu innych dowódców akowskich. Miesiąc po wydarzeniach w Hucie Starej zostaje zaproszony wraz z kilkoma oficerami oraz obstawą na przyjacielskie mogłoby się wydawać spotkanie do sowieckiego oddziału Michaiła Naumowa. Po przywitaniu i wymianie kilku zdań, cichociemny oraz jego podkomendni zostają obezwładnieni i uwięzieni, przy czym kilku żołnierzy zostaje na miejscu zastrzelonych. Kochański natomiast poprzez Kijów trafia do więzienia na Łubiance w Moskwie.

 

Zbigniew Grabowski – tekst z FB

fot 1- Władysław Kochański
fot 2-Żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

 

Gliwice, 8 września

„POLSKA 120” – spektakl muzyczny na podstawie zdjęć z powojennego Walimia
Teatr Miejski w Gliwicach zaprasza na spektakl Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu pt. „POLSKA 120”. Przedstawienie przywołuje wspomnienia z czasów wojny i pierwszych powojennych lat. To opowieść o Walimiu, miasteczku na Dolnym Śląsku, którego współczesne oblicze ukształtowane zostało za sprawą energii jego powojennych osadników.

 

Recenzja na Portalu Teatralny.pl

Wypełniony piosenkami scenariusz przedstawienia jest teatralną interpretacją kadrów utrwalonych na starych fotografiach. Zostały one zrobione przez mieszkającego w Walimiu pasjonata fotografii Filipa Rozbickiego, nieżyjącego już organisty kościelnego. Pudełko ze 120 czarno – białymi kliszami fotograficznymi odnaleziono na strychu walimskiej kamienicy. Z uchwyconych na fotografiach fragmentów powojennej rzeczywistości wyłania się obraz miejsca w momencie szczególnym, w chwili poszukiwania nowej, powojennej tożsamości. To opowieść o wspomnieniach i emocjach, skierowana do tych, którzy pamiętają tamten czas z własnych doświadczeń lub opowiadań rodziców czy dziadków. Spektakl w reżyserii Martyny Majewskiej to także dobra lekcja historii Polski, opowiadana przez pryzmat prostych, prywatnych zdarzeń. Reżyserka odnosi się z wielkim szacunkiem wobec zdarzeń i biorących w nich udział ludzi, tworząc spektakl obdarzony dużą dawką ciepła i nastrojowego humoru.
Fotografie zostały odnalezione przez przypadek, jednak utrwalone na nich kadry z lat 1947 – 1952 są przejawem konsekwentnej chęci udokumentowania pierwszych, ważnych powojennych lat. Opowieść o Walimiu mogłaby być opowieścią o innych miejscach takich jak Bytom, Wrocław, Gliwice, do których po wojnie , podobnie jak do Walimia, dotarła fala osób przesiedlonych. Być może na strychach tych miast również skrywane są fotografie z minionych lat.
(…) udało się ułożyć barwną mozaikę powojennych losów (…) Mozaikę ową postanowiono zaśpiewać. Prościej: zaśpiewać zestaw starych zdjęć, nie tworząc jednej wielkiej linearnej narracji. Po prostu wyciągać obrazek za obrazkiem, uważnie, lecz bez naukowego zacięcia, tak po ludzku, przyglądać się mu, próbować uchwycić jego emocjonalną esencję, słowa, które same splatałyby się z muzyką. Tak powstała nieskomplikowana architektura przedstawienia w postaci półtoragodzinnego koncertu, w trakcie którego dowiemy się o walimskim kinie „Wrzos”, które kręciło radzieckie filmy o kukurydzy, poznamy przepis na popularnego drinka „Ogień Moskwy” (spirytus zmieszany z szampanem) oraz tajemnicę dancingu „Relaks” (Henryk Mazurkiewicz, teatralny.pl)
Spektakl otrzymał wyróżnienie za pomysł i wykonanie na VII Międzynarodowym Festiwalu Teatralna Karuzela w Łodzi
TEATR MIEJSKI W GLIWICACH
Scena przy Alei Przyjaźni 18
8 września 2017 godzina 19.00
Czas trwania: 75 minut
Scenariusz i reżyseria: Martyna Majewska
Scenografia i kostiumy: Anna Haudek
Muzyka: Dawid Majewski
Projekcje: Jakub Lech