Kolejny błąd min. Waszczykowskiego. Tym razem chodzi o Grupę do Sprawa Trudnych

Interpelacja nr 11820 do ministra spraw zagranicznych
w sprawie członków Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych
Zgłaszający: Tomasz Piotr Rzymkowski, Bartosz Józwiak
Data wpływu: 07-04-2017

 

Wroc_21-II-2016_02

Szanowny Panie Ministrze!
W dniu 9 marca 2017 r. na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych pojawiła się informacja o odebraniu nominacji przez polskich członków Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych. Przewodniczącym grupy ze strony polskiej został dr hab. Mirosław Filipowicz, a w jej składzie znaleźli się także m.in. dr hab. Rafał Wnuk i prof. dr hab. Grzegorz Motyka. Podczas inaugurującego spotkania polskiej części Grupy Pan Minister stwierdził: „Z naszej strony chcemy pokazywać rzeczywisty i obiektywny obraz Polski, którego, nad czym ubolewam, nader często nie mają okazji poznać odbiorcy rosyjskich środków masowego przekazu, jak również zagraniczni odbiorcy rosyjskiego przekazu słuchając takich stacji Russia Today, bądź Sputnik”.

 

Obecny rząd skupił dużo uwagi przywracaniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych – ofiarach komunistycznego terroru. Uroczystości organizowane 1 marca mają od dwóch lat godną, państwową rangę. Towarzyszy im szereg wydarzeń organizowanych przez instytucje publiczne i oddolne inicjatywy obywatelskie. Dr hab. Rafał Wnuk często udziela wywiadów liberalno-lewicowym mediom na temat Żołnierzy Wyklętych. Niektóre jego wypowiedzi są kalką komunistycznej propagandy. W opublikowanym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” („Te pomniki nie połączą” – publikacja w internecie z dnia 6 czerwca 2011 r. powiedział:

„Wielu z nich nie można stawiać za wzór dzisiejszego obywatelskiego patriotyzmu. Bo oni pod dzisiejszą Polską (wówczas rządziła koalicja PO-PSL – przyp. T. Rz.) by się nie podpisali (…) Bardzo bym uważał z budowaniem pomników. Niektórzy »wyklęci« – tacy jak (…) »Ogień« na Podhalu – będą dzielić”. W wywiadzie dla portalu Onet.pl (3 marca br.) Wnuk stwierdził: „Mit »żołnierzy wyklętych« – przyznam, że nie lubię tego terminu, to twór marketingowy, który wiele zakłamuje, a niczego nie wyjaśnia – powstał w opozycji do tego wszystkiego, co prezentował Mikołajczyk czy Polskie Państwo Podziemne. Mit »żołnierzy wyklętych« – mit, nie rzeczywistość! (…) Ten mit wyklucza możliwość debaty, nie pozwala przyznać, że druga strona ma w czymś rację. To świat czarno-biały, pozbawiony możliwości dyskusji”.

Jednym z propagandowych i procesowych oskarżeń władz komunistycznych względem żołnierzy podziemia antykomunistycznego był zarzut antysemityzmu. Rafał Wnuk na łamach „Newsweek Historia” zanotował: „A pamiętamy, że ta ohydna niemiecka propaganda trafiła na podatny grunt, na najróżniejsze uprzedzenia z okresu przedwojennego o charakterze religijnym, ekonomicznym, rasowym. To sprzed wojny wywodził się stereotyp żydokomuny, a potem, kiedy większość Żydów, którzy byli w Polsce, przeżyła Zagładę dzięki temu, że w porę uciekła do ZSRR, to skojarzenie Żyd-komunista stało się jeszcze bardziej powszechne. W tych uprzedzeniach należy szukać odpowiedzi, dlaczego partyzanci, którzy po wojnie spotykali na swojej drodze człowieka narodowości żydowskiej, często zakładali, że to wróg, który albo ich zadenuncjuje, albo w przyszłości będzie kolaborował z Sowietami”. Taką postawę zarzucił m.in. żołnierzom Armii Krajowej, a następnie WiN Edwardowi i Leonowi Taraszkiewiczom. („Mit Wyklętych”, Newsweek Historia nr 8/2016).

 

Rafał Wnuk także dezawuuje środowiska i osoby upamiętniające Żołnierzy Wyklętych, zarzucając im kryminalne inklinacje: „»Wyklęci« stali się więc antysystemową ikoną, do której odwoływać się zaczęły zarówno partie polityczne krytyczne lub wrogie III RP, jak i funkcjonujące na pograniczu kryminalnego półświatka środowiska fanatycznych kibiców piłki nożnej. Połączył je język opisu świata, w którym PO, PSL i prezydent RP występowali jako »lewactwo«, »pseudoelita«, usłużni wobec obcych (Niemców, Rosjan, Unii Europejskiej) zdrajcy sprawy polskiej. Antyliberalny, wymierzony przeciwko instytucjom państwa mit zawłaszczał symbole i zmieniał ich pierwotne znaczenie.” („Wokół mitu »żołnierzy wyklętych«”, Przegląd Polityczny, nr 136/2016).

 

Rafał Wnuk w swojej publicystyce często dzieli Żołnierzy Wyklętych na lepszych (podziemie poakowskie) i gorszych (podziemie narodowe). Nie ukrywa względem podziemia NSZ-owskiego swoich uprzedzeń wynikających z ideologicznych inklinacji. Wobec tych drugich często stosuje argumenty zaczerpnięte z okresu PRL oraz oskarżeń sporządzanych przez stalinowskie prokuratury, sądy i funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji o rzekomej kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami.

W ostatnich tygodniach na temat pośmiertnie odznaczonego przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” cc. Leonarda Zub-Zdanowicza Rafał Wnuk stwierdził na łamach „Kuriera Lubelskiego”: „zdezerterował z Armii Krajowej, za co został potępiony przez Państwo Podziemne i przystąpił do grupy wywodzącej się ze środowiska przedwojennego ONR. W ostatniej fazie wojny, jako oficer Brygady Świętokrzyskiej, Zub-Zdanowicz współpracował w Niemcami” (publikacja w internecie na stronie „Kuriera Lubelskiego” 22 marca 2017 r. 

Rafał Wnuk pomija fakt, iż Leonard Zub-Zdanowicz został dwukrotnie: w 1945 i 1949 r. uwolniony z zarzutu dezercji przez polskie sądy wojskowe, a Brygada Świętokrzyska NSZ, której zarzuca współpracę z Niemcami, w maju 1945 r. wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w czeskim Holiszowie. Ukrywanie tych faktów przez historyka jest moralnie naganne i kwestionuje jego naukowy obiektywizm.
Następnie m.in. Rafał Wnuk, Mirosław Filipowicz oraz Grzegorz Motyka zredagowali publiczny list, w którym wystąpili przeciwko aktualnemu kierownictwu IPN i powtórzyli bezpodstawne zarzuty wobec Leonarda Zub-Zdanowicza – takie, jak dezercja i współpraca z Niemcami.

To nie jest pierwszy przypadek, w którym Mirosław Filipowicz redaguje z Rafałem Wnukiem listy protestacyjne. W 2011 r. przy wsparciu „Gazety Wyborczej” zorganizowali medialną kampanię przeciwko innemu pracownikowi Instytutu Historii KUL, dr hab. Mirosławowi Piotrowskiemu (posłowi do Parlamentu Europejskiego), który przed sądem próbował bronić swoich praw i dobrego imienia. Zdaniem jednego z publicystów „Naszego Dziennika” w tamtym okresie: „Wnuk i Filipowicz pełnią też nieoficjalną funkcję »stałych informatorów« »Gazety Wyborczej« i regularnie dostarczają temu medium informacji z posiedzeń Rady Wydziału Nauk Humanistycznych KUL.” („Nasz Dziennik” 3.06.2011 r.). W wywiadzie udzielonym „Kurierowi Lubelskiemu” Filipowicz przyznał, iż z Wnukiem byli autorami listu przeciwko koledze z pracy.

Kilka lat wcześniej Mirosław Filipowicz jako kierownik Instytutu Historii KUL próbował nie dopuścić do wygłoszenia otwartego wykładu przez dr hab. Sławomira Cenckiewicza, któremu zarzucał kontrowersyjność. Pomagała mu w tym redakcja lubelskiego dodatku do „Gazety Wyborczej”.

 

W związku z powyższymi faktami proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:

1. Jakie przesłanki przemawiały za powołaniem poszczególnych osób w skład Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych?

2. Czy kandydatury na członków ww. Grupy były opiniowane przez jakiekolwiek organizacje lub instytucje? Które z tych podmiotów zaopiniowały kandydatury poszczególnych członków grupy pozytywnie, a które negatywnie?

3. Kto zaproponował Panu Ministrowi kandydatury prof. Grzegorza Motyki, dr. hab. Rafała Wnuka i dr. hab. Mirosława Filipowicza do ww. Grupy?

3. Czy przedstawione wyżej publicystyczne wypowiedzi R. Wnuka i wielokrotnie sekundującego mu M. Filipowicza, były znane wcześniej Panu Ministrowi?

4. Czy znane są Panu Ministrowi dotychczasowe relacje łączące Rafała Wnuka, Mirosława Filipowicza i Grzegorza Motykę z redakcjami liberalno-lewicowych mediów, nieprzychylnych polskiemu interesowi narodowemu oraz obecnemu Rządowi RP?

5. Niektóre wypowiedzi Rafała Wnuka, pod którymi podpisują się Mirosław Filipowicz i Grzegorz Motyka, są powielaniem teorii wykreowanych przez komunistyczną propagandę z okresu uzależnienia Polski od Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. Czy Pan Minister udzieli gwarancji, że narracja ww. członków Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych będzie podczas rozmów ze stroną rosyjską zgodna z polityką historyczną Rządu Rzeczypospolitej Polskiej? Czy ma Pan przekonanie, iż ich postawa w kontaktach z rosyjskimi historykami, politologami i politykami będzie stać na straży polskiej racji stanu?

6. Czy Pan Minister może zagwarantować, iż Rafał Wnuk i Mirosław Filipowicz będą realizować kierunki polityki Rządu RP, mimo własnych lewicowo-liberalnych inklinacji ideologicznych i negatywnego stosunku wobec obecnego rządu?
Łączę wyrazy szacunku,

Poseł Tomasz Rzymkowski