Wyszukaj w serwisie:
Pazdziernik 2020
Pn Wt Sr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
 
2015-01-25
Grzegorz Braun kandydatem w wyborach prezydenckich
Kolejna zaskakująca informacja. A miała to być niemrawa kampania...
 
2015-01-25
Zaognia się podział między Polakami ws. Wschodu
Kolejny ciekawy tekst Aleksandra Szychta, historyka i publicysty z Warszawy, zajmującego się od...

O mnie
Zapraszam
Blog
Moje artykuły
Moje publikacje
Moja poezja
Życie nielegalne
Wywiady
TV, filmy i video
Kościół Ormiański
Fundacja im. Brata Alberta
Kresy Wschodnie
Ludobójstwo
Solidarność
Galerie
Odeszli do Pana
Linki
Home

Moje artykuły
Obyśmy doczekali się polskiego polityka na miarę Victora Orbana    19-08-2014, 07:49
 
Jutro dzień św. Stefana, święto narodowe narodu węgierskiego. Z  naszymi bratankami nad Dunajem i Cisą wiele nas łączy - historia, kultura i umiłowanie wolności. Wiele też możemy im zazdrościć - wspaniała kuchnia, tak samo wspaniała muzyka, no i oczywiście Budapeszt, miasto piękne i niepowtarzalne. 

Osobiście najbardziej im zazdroszczę premiera Victora Orbana, polityka z wielką klasą, niezależnego, który - choć Węgry są członkiem Unii Europejskiej i NATO - nie klęka na kolana ani przed Brukselą, ani przed Berlinem, ani przed Waszyngtonem. Dba też bardzo o kilka milionów swoich rodaków, którzy w wyniku zdradzieckiego traktatu, zawartego w pałacu Grand Tranion w Wersalu w 1920 r., pozostali poza granicami kraju. Tworzą oni do dziś zwarte skupiska na terenie Słowacji, Rumunii, Serbii oraz Rusi Zakarpackiej, wcielonej do Ukrainy.

Premier Węgier dba też o interesy polityczne i gospodarcze swego kraju. Z tego powodu jest znienawidzony przez establishment  i finansjerę wielu  państw. Ostatnio został też znienawidzony przez PiS, co jest ogromnym paradoksem. Jeszcze nie tak dawno bowiem Jarosław Kaczyński kreował się "polskiego Orbana", a zależna od niego "Gazeta Polska" w styczniu br. wręczyła węgierskiemu premierowi tytuł Człowieka Roku. Dziś to samo środowisko zarzuca Wiktorowi Orbanowi, że jest wręcz "zdrajca" i "ruskim agentem".

Dlaczego? Po pierwsze, miał on odwagę upomnieć się o prawa, w tym o autonomię i podwójne obywatelstwo, dla mniejszości węgierskiej na wspomnianej Rusi Zakarpackiej. Powiedział w jednym wywiadów: "Ukraina nie może być stabilna, ani demokratyczna, jeśli nie da swym mniejszościom, włącznie z Węgrami, tego, co im się należy". 

Święty Boże! Takiego stanowiska w obronie polskiej mniejszości na Litwie, Białorusi czy Ukrainie nie byli w stanie po 1989 r. zająć żadni polscy politycy. Ani bracia Kaczyńscy, ani Bronisław Komorowski i Donald Tusk, ani inni, którzy w tej kwestii bezkrytycznie wyznają ideologię Jerzego Giedroycia i Adama Michnika.

Po drugie, w sprawie kryzysy nad Dnieprem Orban powiedział: "Solidarność z Ukrainą tak, ale interesy gospodarcze są ważniejsze". Oczywiście na Majdan nie pojechał i pod czerwono-czarną flagą UPA i pod portretem Stepana Bandery się nie fotografował. Pamiętał bowiem, że banderowcy mordowali też Węgrów.

Jutro złóżmy jak najserdeczniejsze życzenia braciom Węgrom, którzy zawsze byli naszymi przyjaciółmi i sojusznikami. A sobie życzmy, abyśmy wreszcie nad Wisłą i Odrą doczekali się swojego Wiktora Orbana.


Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Portal RMF 24, 19 sierpnia 2014

Link

http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isakowicz-zaleski/blogi/news-obysmy-doczekali-sie-polskiego-polityka-na-miare-victora-orb,nId,1486838#commentReplyForm-main



 
 
powrót do listy wpisów

Ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski
Studio64 effata
Prawa autorskie do umieszczonych tekstĂłw | Kontakt
Jesteś 14899542 gościem na mojej stronie od godz. 12.00 dnia 01.06.2007
Strona używa plików cookies - wyłączenie obsługi jest możliwe w Państwa przeglądarce