Wyszukaj w serwisie:
Pazdziernik 2020
Pn Wt Sr Cz Pi So Nd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
 
2015-01-25
Grzegorz Braun kandydatem w wyborach prezydenckich
Kolejna zaskakująca informacja. A miała to być niemrawa kampania...
 
2015-01-25
Zaognia się podział między Polakami ws. Wschodu
Kolejny ciekawy tekst Aleksandra Szychta, historyka i publicysty z Warszawy, zajmującego się od...

O mnie
Zapraszam
Blog
Moje artykuły
Moje publikacje
Moja poezja
Życie nielegalne
Wywiady
TV, filmy i video
Kościół Ormiański
Fundacja im. Brata Alberta
Kresy Wschodnie
Ludobójstwo
Solidarność
Galerie
Odeszli do Pana
Linki
Home

Odeszli do Pana
Niepoprawny optymista - wspomnienie o śp. Marku Łosiu   18-07-2012, 23:42
 

Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie mi napisać pośmiertne wspomnienie o Marku.  Zawsze uważałem, że to On kiedyś o mnie takie wspomnienie napisze ..

Niepoprawny optymista 

Marek Łoś  (1960 - 2012)

Gdybym tylko jednym zdaniem miał określić Marka Łosia, to powiedziałbym bez wahania: Wieczny optymista. I to bardzo niepoprawny.

Dzisiaj popołudniu wracałem autobusem ze spotkania Rady Fundacji im. Brata Alberta, które odbyło się w Otłoczynie pod Toruniem. W okolicach Częstochowy odebrałem telefon.  Dzwoniła Ania Łoś, która zaledwie parę dni temu wyjechała wraz ze swym mężem na urlop. Powiedziała wówczas: „Marek nie żyje. Miał rozległy zawał i pomimo długiej reanimacji zmarł o godzinie 14”. To był dla mnie szok. Jako duchowny wiele razy odbierałem podobne informacje, ale ta była dla mnie szczególnie bolesna, bo dotyczyła stosunkowo młodego człowieka, pełnego życiowej energii, którego od wielu lat traktowałem jako młodszego brata.

Marek Łoś urodził się w 1 lipca 1960 r. w Krakowie, jako syn Rozalii i Wacława. Był jedynakiem, ale obdarzony dużym poczuciem humoru i łatwością w nawiązywaniu kontaktów posiadał nieliczoną ilość znajomych. Czas jego młodości wypadł na „karnawał Solidarności” i stan wojenny. Działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Wciągnięty w nurt podziemnej konspiracji, połknął, jak to w tych kręgach określano, drukarskiego bakcyla. „Bibułę” drukował najpierw na spirytusowym powielaczu, a później na sitodruku. Po ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Jagiellońskim i odbyciu służby wojskowe zajął się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej, gdyż z natury swej   nie potrafił pracować na etacie w jakimś biurze czy przedsiębiorstwie. Kochał po prostu wolność. Był miłośnikiem sztuki, kolekcjonerem i bibliofilem. Zajmował się nawet ceramiką i komponowaniem nalewek. Przede wszystkim jednak był wydawcą z powołania. Wraz z żoną, Anią (z domu Kluz), absolwentką teatrologii i dziennikarką Radia Kraków, założył „Małe Wydawnictwo”. Była to działalność „z misją”. Postawił bowiem sobie za cel wydawanie książek ambitnych, bez uciekania się do komercji i taniej sensacji. Kokosów na tym nigdy nie zrobił, ale wyrobił sobie dobrą opinię jako wydawca. Angażował się przy tym w działalność patriotyczną, począwszy od dorocznego Marszu Szlakiem Pierwszej Kadrowej, a na głodówce w obronie lekcji historii skończywszy. Z kolei w swoim domu w podkrakowskich Wróblowicach, organizował wspólne śpiewania pieśni, zapraszając na nie tłumy swoich przyjaciół.

Marek Łoś (z lewej) - promocja książki Marka Eminowicza (Kraków 2010).

Marka poznałem w połowie lat 90., gdy wspólnie pojechaliśmy jako wolontariusze do dotkniętej wojna Czeczeni. Wyjazd odbył się w ramach konwoju humanitarnego, zorganizowanego przez profesora-społecznika Zbigniewa Chłapa i stowarzyszenie Lekarze Świata , które później przekształciło się w stowarzyszenie Lekarze Nadziei. W następnych miesiącach wraz Markiem i Anią pojechaliśmy wspólnie do Charkowa na Ukrainie. Także wraz z konwojem humanitarnym, tym razem zorganizowanym na rzecz dzieł charytatywnych prowadzonych przez tamtejszą parafię i siostry franciszkanki z Lasek, które opiekowały się niewidomymi. Podobnych wyjazdów odbyliśmy kilka. Łączyła nas fascynacja Wschodem, a zwłaszcza Kresami i Ormianami. Dodam, że Ania do dziś w krakowskiej rozgłośni prowadzi audycję „Na wschód od zachodu”, która jest poświęcona mniejszościom etnicznym i narodowym. To umocniło naszą przyjaźń, a państwo Łosiowie wraz z córką Kasią, która chrzciłem, bardzo szybko wciągnęli się także w działalność Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach. Zaprzyjaźnili się też z wieloma pracownikami i podopiecznymi tego dzieła. Marek, który przez pewien czas wchodził nawet w skład władz statutowych fundacji, kipiał inwencją. Drukował kalendarze, foldery i materiały reklamowe, wykonywał plakietki, a nawet ceramiczne płaskorzeźby. Zajmował się także promowaniem sztuki osób niepełnosprawnych. Szczególnie opiekował się jednym z artystów, do którego  dzięki niemu przylgnęło miano „radwanowicki Nikofor”.

Marek Łoś prowadzi promocję mojej książki "Przemilczane ludobójstwo na Kresach" - Kraków 2008 r.

Zajął się także wydawaniem niektórych moich książek. Przełamywał przy tym moje opory, bo napisaniu książki „Księżą wobec bezpieki” miałem trochę tego wszystkie dość. Jednak w końcu namówił mnie na wydanie zbiorczego tomiku poetyckiego pt „Wiersze”, a następnie do wznowienia pamiętników mego śp. Ojca, które ukazały się pt. „Kronika życia”, i wywiadu-rzeki pt. "Moje życie nielegalne", który powstał we współpracy z Wojciechem Bonowiczem. . Później dzięki jego wsparciu powstały kolejne książki: „Przemilczane ludobójstwo na Kresach” i „Nie zapomnij o Kresach”, a następnie „Ludzie dobrzy jak chleb”. Ta ostatnia zawierała biogramy 75 nieżyjących osób, które w najróżniejszy sposób wspierały tak Radwanowice, jak i inne środowiska osób niepełnosprawnych. 

Marka ostatni raz odwiedziłem w jego domu w piątek 13 lipca. Przywiozłem mu z Kanady pamiątkę w postaci znaku drogowego z napisem „Uwaga! łosie!”. Ze względu na swoje nazwisko zbierał on bowiem najróżniejsze obrazy i bibeloty z podobizną tych zwierząt. Na kolację Marek sam ugotował pstrąga, którego zagryzaliśmy zieloną sałatą.  Omawialiśmy wydanie kolejnej książki. Rozstaliśmy się z tym, że spotkamy się za tydzień. 

Na koniec muszę wyraźnie zaznaczyć, że dom rodziny Łosiów był dla mnie zawsze oazą, gdy musiałem zmagać się z różnymi przeciwnościami.  Z Markiem przegadałem setki godzin. Mieliśmy podobne, niepoprawne politycznie poglądy na świat, ale  bardzo odmienne charaktery. Marek był wiecznym optymistą. Na dodatek też bardzo niepoprawnym. Podziwiałem go za to, bo ja miewałem różne humory  Jako osoba głęboko wierząca często wyjaśniał  swoim rozmówcom, że  trzeba w każdej sytuacji wierzyć w Opatrzność Bożą.

Dziś, gdy Marka już nie ma wśród nas, tym bardziej te jego słowa są ważne. Ta wiara, i ten optymizm były bowiem jego przesłaniem życiowym.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 18 lipca 2012 r.  

 

Marek Łoś u dołu - imieniny u Marka Eminowicza (Kraków 2008 r.).

U góry od lewej: Diana i Wojciech Bonowiczowie, Adam Terlecki i Anna Łoś.

-------------------------------------------------------------

Ostatnie zdjęcie Marka Łosia oraz wiersz mu dedykowany   

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=6479

Relacja w TVP Kraków z pogrzebu Marka Łosia

18 sierpnia 2012 r. wieczorem, pomimo późnej pory i pomimo wakacyjnej pory, na cmentarzu parafialnym w Krakowie-Wróblowicach były tłumy osób. Mszę św. koncelebrowało 7 księży. Głosiłem kazanie i prowadziłem kondukt żałobny. Zdjęcia zamieszczę jutro. Dzisiaj relacja, która ukazała się na antenie TVP Kraków.

Suwak trzeba ustawić na 10 minutę i 50 sekund programu.

http://www.tvp.pl/krakow/kronika/wideo/21-vii-2012-godz-2145/8058845

Zamieszczam także odczytane na cmentarzu pismo władz statutowych Fundacji im. Brata Alberta, które podjęły decyzję o nadaniu Kompleksowi Edukacyjno-Rehabilitacyjnemu imienia Marka Łosia. Uroczyste otwarcie nastąpi we wrześniu.

-------------------------------------------------------------

  Pożegnanie od Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach

.

"Trzeba być dobrym jak chleb, który leży na stole”.  

       Tymi słowami naszego patrona, świętego Brata Alberta Chmielowskiego, opiekuna bezdomnych i ubogich,  Rada i Zarząd Krajowy Fundacji im. Brata Alberta żegnają świętej pamięci Marka Łosi, który od kilkunastu lat był wolontariuszem i dobroczyńcom placówki macierzystej Fundacji w Radwanowicach.

       Żegnamy go także w imieniu osób niepełnosprawnych intelektualnie, którym Zmarły okazywał wiele życzliwości i dobroci, będąc ich prawdziwym przyjacielem. Szczególnie jesteśmy mu wdzięczni za promowanie rękodzieła wykonywanego przez uczestników Warsztatów Terapii Zajęciowej oraz za prowadzenie akcji promocyjnych.

       Rodzinie Zmarłego – ojcu Wacławowi, żonie Annie i córce Katarzynie składamy wyrazy współczucia i zapewniamy o naszej modlitwie.

       Dla upamiętnienia dobrych czynów Zmarłego, który był gorliwym naśladowcą św. Brata Alberta, podjęliśmy wspólną decyzję, aby imię Marka Łosia nadać nowo otwartemu Kompleksowi Edukacyjno-Rehabilitacyjnemu, będącego częścią wspomnianych Warsztatów Terapii Zajęciowej w Radwanowicach. W skład tego Kompleksu wchodzą: pracownia podtrzymywania umiejętności szkolnych, pracownia rewalidacyjna, sala rehabilitacyjna oraz zaplecze zespołu teatralno-muzycznego osób niepełnosprawnych.

       Otwarcie Kompleksu wraz z nadaniem imienia nastąpi we wrześniu bieżącego roku, na którą to uroczystość już dzisiaj zapraszamy Rodzinę oraz wszystkich Przyjaciół i Znajomych Zmarłego.

Członkowie Rady i Zarządu Krajowego Fundacji im. Brata Alberta

Radwanowice – Wróblowice, 21 lipca 2012 r.

 
powrót do listy wpisów

Ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski
Studio64 effata
Prawa autorskie do umieszczonych tekstĂłw | Kontakt
Jesteś 14899523 gościem na mojej stronie od godz. 12.00 dnia 01.06.2007
Strona używa plików cookies - wyłączenie obsługi jest możliwe w Państwa przeglądarce