Wyszukaj w serwisie:
Marzec 2019
Pn Wt Sr Cz Pi So Nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
 
2015-01-25
Grzegorz Braun kandydatem w wyborach prezydenckich
Kolejna zaskakująca informacja. A miała to być niemrawa kampania...
 
2015-01-25
Zaognia się podział między Polakami ws. Wschodu
Kolejny ciekawy tekst Aleksandra Szychta, historyka i publicysty z Warszawy, zajmującego się od...

O mnie
Zapraszam
Blog
Moje artykuły
Moje publikacje
Moja poezja
Życie nielegalne
Wywiady
TV, filmy i video
Kościół Ormiański
   Armenia
   Arcybiskup Józef Teodorowicz
   Arcybiskup Izaak MIkołaj Isakowicz
   Ludobójstwo Ormian w Turcji
   Artykuły i bieżące informacje
   Polecane strony o Ormianach
   Polecane książki o Armenii i Ormianach
Fundacja im. Brata Alberta
Kresy Wschodnie
Ludobójstwo
Solidarność
Galerie
Odeszli do Pana
Linki
Home

Kościół Ormiański / Ludobójstwo Ormian w Turcji
Ludobójstwo Ormian - zbrodnia niepotępiona - część I.   05-01-2009, 11:42
 

Wszędzie tam, gdzie żyją Ormianie, a więc także w Polsce, 24 kwietnia obchodzony jest jako Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Ormian, dokonanego przez Turków w latach 1895-1923. Zbrodnia ta - określana w historiografii ormiańskiej jako "Genocide", a w polskiej jako "rzeź Ormian" - nie tylko przyczyniła się do zgładzenia w barbarzyński sposób 1,5 mln chrześcijan, ale także utorowała drogę do dalszych ludobójstw, którymi zhańbił się wiek XX.

Brak bowiem potępienia, najczęściej ze względów politycznych, zbrodniczych działań Turcji, zachęcił rządy innych państw do podobnych działań. Wspomnijmy tutaj choćby poczynania "rycerskiego" Wehrmachtu wobec ludności cywilnej w czasie II wojny światowej czy ludobójstwo na Kresach Wschodnich, dokonane na bezbronnych Polakach przez nacjonalistów ukraińskich.

Demonstracja Ormian w dniu 24 kwietnia 2002 w Kalifornii.

Od rzezi Ormian mija wiek, ale Turcja, aktywny członek NATO i natarczywy kandydat hałaśliwie dobijający się do drzwi Unii Europejskiej, cieszy się, niestety nadal, bezkarnością. Oficjalna turecka propaganda wciąż tak samo kłamie, jak swego czasu inni propagandziści kłamali w sprawie Katynia lub syberyjskich łagrów.

Geneza


Armenia, piękna kraina - leżąca u podnóży biblijnej góry Ararat, na której osiadła Arka Noego - była pierwszym krajem na świecie, który przyjął wiarę w Jezusa Chrystusa za religię państwową. Stało się to w 301 r. (według niektórych historyków w 313 lub 314 r.) za przyczyną biskupa św. Grzegorza Oświeciciela, który ochrzcił ówczesnego króla Armenii. Z kolei w 405 r. mnich św. Mesrop Masztoc ułożył alfabet ormiański, co pozwoliło na przetłumaczenie Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła na język narodowy. Już więc w pierwszych wiekach chrześcijaństwa losy tego kraju nierozerwalnie związały się z Ewangelią, za co Ormianie niejednokrotnie musieli zapłacić krwią i niewolą.

Dzieje Armenii były bardzo burzliwe. Kraj położony na pograniczu Europy i Azji przeżywał bowiem liczne najazdy Bizantyjczyków, Persów, Arabów, a zwłaszcza Turków Seldżuckich, którzy w 1064 r. zdobyli i zniszczyli stolicę w Ani. Po tym wydarzeniu kraj ten na wiele wieków utracił niepodległość. Ormianie zaś, emigrując przed prześladowaniami, rozproszyli się po całym świecie. Zajmując się kupiectwem i rzemiosłem, poruszali się wzdłuż szlaków handlowych. Dotarli najpierw do Azji Mniejszej i na Bliski Wschód, gdzie założyli liczne kolonie. Następnie na Bałkany, Krym, Ruś Kijowską i Ruś Halicką.

Po zajęciu tego ostatniego kraju w pierwszej połowie XIV wieku przez króla Kazimierza Wielkiego znaleźli się też w obrębie państwa polskiego, które stało się dla nich drugą ojczyzną. Cieszyli się bowiem w nim opieką polskich monarchów i magnatów, posiadając liczne przywileje, w tym też prawo do tworzenia własnych samorządów i parafii. Ich osady rozsiane były głównie na Pokuciu, czyli na pograniczu polsko-mołdawskim. Kościelną jednak stolicą polskich Ormian stał się Lwów, w którym do dnia dzisiejszego istnieje wspaniała katedra ormiańska, zbudowana w 1363 r. przez kupców z Krymu. Istniała tu także siedziba biskupa, który swoją jurysdykcją obejmował wszystkich Ormian w Polsce, na Litwie i w Mołdawii. Nawiasem mówiąc, do 1939 r. Lwów był jedynym miastem w Europie, w którym znajdowały się trzy katolickie katedry arcybiskupie, należące do trzech bratnich obrządków: rzymsko-, grecko- i ormiańskokatolickiego.

Ormianie w Turcji.


Trzeba jednak zaznaczyć, że pierwsi emigranci spod Araratu nie byli katolikami. Dynamicznie rozwijający się Kościół ormiański zerwał bowiem łączność z Kościołem katolickim, i to na początku swych dziejów. Stało się to po Soborze Chalcedońskim w 451 r., co ostatecznie przypieczętowane zostało w 552 r. Od tej pory większość Ormian tworzy Kościół narodowy, który pod nazwą Ormiański Kościół Apostolski uznaje zwierzchnictwo nie biskupa Rzymu, ale katolikosa w Eczmiadzynie w Armenii. Jedynie część Ormian poprzez unie kościelne, zawarte w Polsce w 1630 r. i w Libanie w 1742 r., powróciła do łączności z Kościołem katolickim, tworząc w jego strukturach obrządek ormiański. Obrządek ten zachowuje swoje tradycje i zwyczaje, a przede wszystkim własną liturgię, w tym także język staroormiański, czyli tzw. grabar, jako język liturgiczny. W Polsce - po śmierci w 1938 r. ostatniego lwowskiego arcybiskupa ormiańskiego Józefa Teodorowicza oraz po zamordowaniu przez NKWD w obozie na Kołymie w 1954 r. ostatniego administratora archidiecezji ormiańskokatolickiej ks. infułata Dionizego Kajetanowicza - sprawa obrządku ormiańskiego jest w dużym stopniu nieuregulowana. Symbolem tego jest wręcz sprawa pochówku arcybiskupa Teodorowicza, senatora i wielkiego patrioty polskiego, którego doczesne szczątki ze względów politycznych są od wielu lat pochowane we Lwowie w cudzym grobowcu pod obcym nazwiskiem, co dla Ormian-katolików jest bolesną raną. Nawiasem mówiąc, jest to jedyny w Europie katolicki hierarcha, który nie ma ani swego grobu, ani tabliczki z imieniem, ani nawet krzyża.

O ile diaspora ormiańska w Rzeczypospolitej i w innych krajach europejskich cieszyła się swobodami obywatelskimi, o tyle sytuacja Ormian w samej Armenii, a także w państwach sąsiednich, była bardzo ciężka. Wierni Kościoła ormiańskiego jako chrześcijanie byli bowiem zawsze w państwach muzułmańskich obywatelami drugiej kategorii, a w wielu wypadkach wręcz niewolnikami. Poza tym, na początku XIX w. los Armenii był wyjątkowo ciężki. Kraj ten stał się bowiem terenem zaciętych wojen prowadzonych przez Turcję, Rosję i Persję. Ostatecznie kraj podzielony został między dwa pierwsze mocarstwa, których władcy, dążąc do zagarnięcia całego Zakaukazia, przedmiotowo traktowali naród ormiański, pozbawiony własnego państwa. Stosunkowo najlepsza była sytuacja Ormian w prawosławnej Rosji; w wielu przypadkach przypominała ona sytuację Polaków w zaborze austriackim. Jednak również carom rosyjskim zależało nie na odrodzeniu państwowości ormiańskiej, lecz jedynie na poszerzeniu granic swojego imperium w Azji.

Tzw. kwestia ormiańska


Druga połowa XIX wieku to wielki wzrost świadomości narodowej Ormian, co szczególny niepokój budziło w Turcji. W kraju tym od czasu manifestu, wydanego w 1839 r. w Gülhane, Ormianie jako chrześcijanie mieli teoretycznie zagwarantowaną wolność wyznania i posiadania prywatnej własności. W praktyce jednak wydani byli na bezkarność urzędników i wojskowych tureckich, którzy w brutalny, często krwawy sposób dokonywali grabieży majątków ormiańskich. Grabieże potęgowało przekonanie o zamożności Ormian, trudniących się kupiectwem lub bankierstwem. Grabieżom nie przeszkodziło ani wydane potwierdzenie postanowień manifestu z Gülhane, ani zatwierdzenie w 1863 r. praw narodowościowych, przygotowanych przez samych Ormian. Nie przeszkodziły też interwencje państw europejskich, do których przez swoich dyplomatów i kupców docierały informacje o prześladowaniu chrześcijan w imperium otomańskim.

Uciekinierzy ormiańscy.

W 1877 r. wybuchła wojna Rosji z Turcją, toczona na Bałkanach i na Zakaukaziu. Ormianie, licząc na opiekę chrześcijańskiego władcy, poparli wkraczające wojska rosyjskie, często służąc ochotniczo jako przewodnicy i zwiadowcy. Po zwycięskiej dla Rosji wojnie próbowano wprawdzie do traktatów podpisanych w 1878 r. w San Stefano i w Berlinie wprowadzić ochronę praw Ormian, ale i to - wobec skandalicznej postawy Anglii - nie przyniosło zmiany tragicznej sytuacji. Co więcej, wzbudziło u władz tureckich przekonanie o istnieniu poważnego problemu państwowego w postaci tzw. kwestii ormiańskiej, czyli problemu Ormian-chrześcijan, którzy stali się kłopotliwymi obywatelami.
Rozwiązanie tej "kwestii" stało się więc kluczową sprawą dla kolejnych władców Turcji. Rozwiązanie to jednak szło nie w kierunku ochrony praw mniejszości chrześcijańskiej, ale w kierunku odwrotnym, czyli w kierunku eksterminacji ludności ormiańskiej. Pierwszym krokiem stało się formowanie specjalnych oddziałów żołnierzy tureckich, których zadaniem było mordowanie cywilnej ludności chrześcijańskiej. Ostatnie lata XIX wieku, począwszy od 1895 r., przyniosły pierwsze masowe rzezie dokonywane na Ormianach przez owe oddziały specjalne. Mordów dokonywali także Kurdowie, których, w myśl zasady "dziel i rządź", udało się władzom skłócić z Ormianami.

W samym tylko Konstantynopolu zamordowano 10 tysięcy Ormian. Niektóre miasta ormiańskie w zachodniej Armenii (dzisiejsza Turcja wschodnia) broniły się zażarcie, ale pozbawione pomocy z zewnątrz padły pod naporom siepaczy tureckich i kurdyjskich. W 1896 r. zdobyte zostały ostatnie miasta: Wan i Waspurakan. Zginęło w nich 20 tysięcy Ormian. Wymordowano wszystkich mężczyzn powyżej 10. roku życia, a kobiety gwałcono. Łącznie w trwającej ponad rok rzezi zginęło wówczas prawie 300 tysięcy osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Z kolei 100 tysięcy osób szukało ratunku, uciekając do krajów sąsiednich.

Wiadomości o rzeziach Ormian dotarły szybko do Europy, ale reakcja państw chrześcijańskich była żadna. Co więcej, cała ta sytuacja obnażyła bezsilność dyplomacji europejskiej, która nie potrafiła w najmniejszym nawet stopniu przeciwstawić się tym zbrodniom. Wszystkie mocarstwa, w tym także Stany Zjednoczone, nie podjęły żadnych kroków wojskowych i nie nałożyły żadnych sankcji gospodarczych. Dla Turcji był to sygnał, że w decydującym momencie świat nie stanie w obronie Ormian. Same zaś rzezie były dla władz tureckich swego rodzaju "poligonem doświadczalnym" przed ostateczną zagładą narodu ormiańskiego.

Deportacje Ormian w "marszach śmierci".


Kolejna fala mordów na Ormianach nastąpiła już 12 lat później, kiedy to w 1908 r. w ramach reformy skostniałego państwa tureckiego do władzy doszło ugrupowanie polityczne, zwane "Młodymi Turkami". Zmiany w kraju rzeczywiście nastąpiły, ale nie w "kwestii ormiańskiej". Tutaj ugrupowanie "młodotureckie", skrajnie nacjonalistyczne, kontynuowało ludobójczą politykę swoich poprzedników. Jej pierwszym owocem była masakra w 1909 r. w Adanie, gdzie zabito prawie 30 tysięcy Ormian. Co więcej, "Młodzi Turcy" sprzeciwiali się stanowczo jakiejkolwiek autonomii dla mniejszości ormiańskiej. Byli w tym popierani przez sojusznicze Niemcy, które w samych Ormianach widziały sojuszników Rosji, należącej do obozu przeciwnego. Po raz kolejny więc wielka polityka europejska odbiła się krwawo na dziejach narodu ormiańskiego.

Fiaskiem też zakończyła się sprawa narodu ormiańskiego w czasie wojen bałkańskich, trwających w latach 1912-14. Ormianie liczyli na przegraną Turków i na powstanie własnej autonomii. Turcja w wyniku walk z krajami bałkańskimi utraciła wprawdzie większość swoich posiadłości w Europie, ale dlatego też tym bardziej zaczęła zwalczać wszelkie dążenia Ormian do własnej autonomii. Uważano bowiem, że autonomia może być początkiem walk narodowo-wyzwoleńczych, podejmowanych przez inne narody uciskane przez Turków, a te walki z kolei mogą stać się początkiem końca wielkiego imperium.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

 
 
powrót do listy wpisów

Ks. Tadeusz
Isakowicz-Zaleski
Studio64 effata
Prawa autorskie do umieszczonych tekstĂłw | Kontakt
Jesteś 13984762 gościem na mojej stronie od godz. 12.00 dnia 01.06.2007
Strona używa plików cookies - wyłączenie obsługi jest możliwe w Państwa przeglądarce